Uprowadzeni przez demony („Higurashi No Naku Koro Ni – Ch. 1 Onikakushi”) [16+]

Podczas grania w Amnesię przypomniało mi się anime, które oglądałam będąc jeszcze w liceum – „Higurashi No Naku Koro Ni”. Alternatywne światy, czający się mordercy, obserwujący nasz świat bogowie i przede wszystkim miasto (w tym wypadku wioska) gdzie wariat mieszka obok wariata. Nie mogłam się oprzeć i postanowiłam wreszcie zagrać w „Higurashi”. Dość powiedzieć, że im dalej brnęłam w historię, tym bardziej ta produkcja błyszczała i rozumiem teraz, czemu zdobyła taką popularność.


„Higurashi No Naku Koro Ni” to seria kryminalnych visual novelek. Znana jest także pod tytułami „When They Cry”, a w Polsce jako „Gdy zapłaczą cykady”. Fabuła opowiada o serii dziwnych wydarzeń do których dochodzi podczas gorącego lata 1983 w małej, odizolowanej od świata wiosce Hinamizawa  oraz grupie nastoletnich przyjaciół, którzy w tej wiosce żyją. Uznałam, że już na początku tekstu uprzedzę Was, że nie jest to produkcja dla każdego – poziom przemocy oraz negatywnych emocji jaki wylewa się z ekranu jest olbrzymi, a na koniec opowieść zostawia widza w poczuciu niepokoju. Sama ostatnio nie jestem w najlepszej kondycji i tak szczerze to „Higurashi” nie było najszczęśliwiej wybraną dobranocką. Miałam po tej grze koszmary  – co w sumie jest ciekawym spostrzeżeniem, że nawet amatorski recenzent musi czasem uważać na siebie i jakie tytuły sobie dobiera.

W tytule zamieściłam od ilu lat jest dana produkcja – bazowałam na informacjach ze strony imdb.com i kategoriach wiekowych dla anime, a także z nadruku na okładce polskiego wydania mangi. 16 lat wydało mi się adekwatne. Nawet nie chodzi o to, że młodsze osoby nie widziały równie, albo nawet brutalniejszych produkcji, ale „Higurashi” dość mocno jedzie po bani i gra na emocjach widza. W wieku 16 lat na szczęście takie rzeczy odbiera się już dojrzale, czyli po prostu jako przerysowaną fikcję, kompletnie bez związku z nami. „Higurashi” miało być ciężkie i przytłaczające. I udało się to fenomenalnie.

Ja podczas grania w „Higurashi”.

Początki serii „Cykad” to właśnie visual novelki. To od nich się wszystko zaczęło. Na komputer wyszło 8 gier, zwanych „rozdziałami”. Nie są to osobne gry, a kolejne odcinki samej, długiej historii. Bardzo zawiłej i pełnej niesamowitości zresztą. Pierwsza gra pojawiła się w 2002 roku, jest to więc dosyć stara seria i… to po prostu widać. W pierwszym momencie pomyślałam sobie „ough, ale to… brzydkie”. Nie będe tego ukrywać i nawet nie będę tego bronić – tła wypalają oczy. Są to rozmazane zdjęcia realnie istniejącej wioski Shirakawa, która posłużyła za model Hinamizawy. Do tego oryginalne rysunki postaci są paskudne – bohaterowie wyglądają jak Muminki albo nadmuchane ludziki Michelin’a. Na szczęście dzisiejsza, steamowa wersja została odświeżona i w opcjach gry wystarczy sobie ustawić nowe sprite’y postaci. Polecam to rozwiązanie, bo nie dość, że gra wygląda ładniej, to na nowych sprite’ach zdecydowanie lepiej została ukazana mimika. Klimat jest zwyczajnie lepszy (oj, te puste, szalone oczy Reny…).

Kolejną rzeczą, do której musimy sie niestety przyzwyczaić, to brak „chmurki” z dialogami na dole ekranu, którą często spotykamy w otome i innych visual novelkach. W „Higurashi” tekst leci po całości ekranu, często zasłaniając nam bohaterów. Głosy i udźwiękowione dialogi? Brak, w każdym razie w wersji PC. Co ciekawe, gra jest udźwiękowiona na konsolkach i występuje też tam estetyczna chmurka z dialogami (i tak swoją drogą, jest na nie dużo więcej gier spod szyldu „Higurashi” niż wspomniane 8 rozdziałów).

Gdy już jednak zaakceptujemy ten mocno trącący myszką design, możemy zacząć się cieszyć bogatą historią. Ściany tekstu które nas czekają nie istnieją po to, by zanudzić gracza. Pozornie błahe opisy codzienności, dzięciece hehe-dialogi i hehe-rozmowy o takich duperelach jak to, co mamy dzisiaj na hehe-obiad wprowadzają nas w leniwy klimat Hinamizawy. Zżyjemy się z bohaterami i zwyczajnie ich polubimy. Sielanka nie zapowiada nic złego, a gdy już dochodzi do dziwnych wydarzeń, te długie opisy zaczynają budować duszny, psychodeliczny klimat. Razem z bohaterem czujemy się kompletnie zaszczuci. Myślimy sobie „ale jak to?! Jeszcze niedawno graliśmy sobie z tymi dziewczynami w karty!”. Ponieważ tyle czasu spędziliśmy z przyjaciółkami na zwykłych czynnościach, rozumiemy dlaczego bohater jest przerażony ich późniejszym zachowaniem, a opisy tego co później widzi i czuje przemawiają do wyobraźni.

Całości przygrywa naprawdę pasująca muzyka. Polecam mieć dobre słuchawki – są takie momenty, gdzie bohater odchodzi od zmysłów z powodu paniki, a do naszych uszu docierają nieprzyjemnie wysokie, piskliwe dźwięki, do tego coś jakby ogłos bijącego serca i niepokojąca muzyka. Ta gra po mistrzowsku buduje klimat i dosłownie drażni zmysły. Może jej budżet był niski, ale twórcy naprawdę dobrze wiedzieli co piszą. „Higurashi” ma bardzo dużo wspólnego z książką, ale jako książka by się nie sprawdziło – jestem zaskoczona, że jest to przykład historii, do której forma visual novel pasuje po prostu najlepiej. Bez pokazania nam animowanych twarzy i dźwięku suchy tekst byłby nieciekawy. Z drugiej strony anime trochę za bardzo podawało nam wszystko na tacy, nie wczuwaliśmy się w sytuację głównego bohatera, nie „byliśmy nim”. Tutaj wszystko się spina w całość. Niesamowite.

No dobrze, ale o czym opowiada ta część gry?

Twórcy karzą nam traktować ją jako prolog, w którym stopniowo oswajamy się z Hinamizawą i poznajemy najważniejsze wydarzenia.

Bohaterem jest tu nastoletni chłopak, Keiichi Maebara. Razem z rodzicami przeprowadza się do położonej w górach wioski. Miejscowość jest tak mała, że istnieje tutaj tylko jedna szkoła. Ba! Wszystkie dzieci chodzą do tej samej klasy. Nauczycielka zmuszona jest znać materiał ze wszystkich roczników, a starsi uczniowe pomagają młodszym. W takich warunkach Keiichi zaprzyjaźnia sie z grupą dziewczyn: chłopczycą Mion Sonozaki, przewodniczącą klasy, która należy do rodziny rządzącej wioską; Reną Ryuugu, uroczą panienką, która świetnie gotuje i kocha urocze rzeczy;  Satoko Houjou, rozbrykaną sierotą, która kocha zastawiać pułapki; oraz Riką Furude, grzeczną dziewczynką, pełniacą rolę kapłanki w okolicznej świątyni. Dni upływają im radośnie na graniu w gry planszowe i karty. Zaczyna się rodzić też pierwsze zauroczenie – bohaterowi wpada w oko Rena.

Ucieszony, że może z Reną pobyć sam na sam, zgadza się iść z nią na złomowisko. Cóż, Rena ma raczej ciężki do zrozumienia gust i z jakiegoś powodu góry śmieci jawią sie jako góry skarbów, a znaleziona figura Colonel’a Sanders’a (tego wąsatego założyciela KFC) wydaje się jej „urocza” i koniecznie chce ją zabrać do domu. Aby zaimponować koleżance, Keiichi zgadza się ją wykopać spod sterty złomu. Przypadkowo natyka się w tym miejscu na fotografa (który swoją obecność na złomowisku głupawo tłumaczy tym, że fotografuje ptaki). Rozmowa z nim sprawia, że chłopak zaczyna interesować się przeszłością wioski. Dowiaduje się, że kilka lat temu planowano zalać całkowicie wioskę i zbudować tamę, dzięki której mogłoby tu powstać jezioro zaporowe. Oczywiście mieszkańcy byli przeciwko wysiedleniu i zatapianiu ich domu, doszło więc do protestów zwięczonych… brutalnym morderstwem kierownika tamy. Ciało poćwiartowano na kawałki siekierami. Aresztowano sprawców, oprócz jednego, który im przewodził i jego tożsamość pozostaje do dziś nieznana.

Keiichi jest w ciężkim szoku, że w takim spokojnym miasteczku mogło dość do tego typu wydarzeń. Próbuje podpytywać koleżanki, ale twierdzą, że nic takiego nie miało miejsca. Staje się jasne, że nie chcą one z nim o tym rozmawiać.

Keiichi spotyka fotografa jeszcze raz kilka dni później, podczas corocznego festiwalu Watanagashi (Festiwalu Dryfującej Bawełny), które jest najważniejszym świętem w Hinamizawie. Mieszkańcy podczas niego składają dziękczynienie lokalnemu bóstwu, Oyashiro-sama. Fotograf ma na imię Tomitake i jest turystą – nie mieszka w Hinamizawie. Co roku przyjeżdża robić zdjęcia ptakom i wziąć udział w festiwalu. Spędza z bohaterami cały wieczór, grając z nimi w różne gry podczas festynu. Gdy wieczór się kończy, żegna się ciepło ze wszystkimi i postanawia wracać do Tokyo.

Tyle, że Tomitake-san już do tego Tokyo nie wraca. Do Keiichiego przyjeżdża detektyw i dzieli się z nim sensacyjną wiadomością – Tomitake-san został znaleziony martwy na poboczu drogi. Wygląda na to, że był ścigany, ale przyczyną zgonu nie był czyjś atak. Mężczyzna w akcie paniki… sam rozszarpał sobie gardło. Do tego przyjaciółka Tomitake, która towarzyszyła mu podczas festiwalu, zostaje uznana za zaginioną. Ta straszna śmierć oraz zniknięcie to tylko kolejne numerki w statystyce – co roku podczas nocy Watanagashi jedna osoba umiera, a inna znika bez śladu, a śmierć kierownika tamy nie była jedyną. Mieszkańcy zwalają to na klątwę rzucaną przez Oyashiro-sama i nazywają „uprowadzeniem przez demony”. Keiichi zgadza się współpracować z detektywem – i to jest straszliwy błąd, którego nigdy nie powinien popełniać.

Spoiler
Rena i Mion niemal od razu dają do zrozumienia Keiichiemu, że wiedzą o nim każdą rzecz i żadne jego działanie nie umyka ich uwadze – a już na pewno nie to, że rozmawiał ze śledczym. Dziewczyny zaczynają sie zachowywać przerażająco – ich zachowanie, wyraz twarzy, sposób w jaki mówią potrafi zmienić się w ciągu kilku sekund. Wydziera z nich czyste szaleństwo i Keiichi zaczyna bać się o swoje życie. Rozmawia o tym z detektywem, a ten dzieli się opowieściami o wiosce oraz przyjaciółkach Keiichiego. Rodzina Mion, ponieważ zarządza osadą, z pewnościa wie o morderstwach. Być może byli za nie nawet odpowiedzialni. Zresztą, przewodzili oni protestom przeciwko tamie, a sama Mion była kilkukrotnie notowana za sprawianie problemów policji i wdawanie się w bójki. W centrum zainteresowania chłopaka stoi jednak Rena. Rena mieszkała jako dziecko w Hinamizawie, ale wyprowadziła się z niej na kilka lat. W którymś momencie zaczęła zachowywać sie agresywnie – w kompletnym amoku wybiła wszystkie okna w szkole i dotkliwie pobiła trzech uczniów. Lekarze stwierdzili u niej zaburzenia układu nerwowego i skierowali na leczenie do terapeuty, któremu raz po raz powtarzała, że ciąży na niej klątwa Oyashiro-samy. Rena twierdzi, że bóg Hinamizawy przychodzi do niej co noc i że jego gniew spada na każdego, kto opuści wioskę. Dlatego Rena pragnie wrócić w rodzinne strony, co dzieje się na rok przed przyjazdem Keiichiego.

Detektyw opowiada także parę legend – otóż dawno temu ludzie bali się Hinamizawy. Opowieści mówią, że żyły tutaj demony-ludojady, które raz do roku upatrywały sobie dwie ofiary. Jedną zabijały na miejscu, a inną porywały. Mieszkańcy mieli z nimi zawarty pakt – nie będą przeszkadzać w łowach i nie będą pomagać ofiarom, a w zamian demony nie będą krzywdzić nikogo poza tymi, które sobie wcześniej upatrzyły. Ani policjant ani Keiichi nie wiedzą co myśleć – czy za morderstwami stoją opętania, choroby psychiczne czy też po prostu ludzie z wioski, żyjący w zmowie milczenia.

Mion i Rena kontynuują zastraszanie kolegi – wsadzają mu do jedzenia igłę do szycia i nachodzą w domu podczas nieobecność jego rodziców. W końcu Rena, całkowicie nie będąc sobą, ściga go przez las z maczetą w ręku i otwarcie atakuje. Chłopakowi udaje się uciec, ale zostaje ogłuszony przez dwóch przypadkowo napotkanych mieszkańców wioski, którzy bez słowa rzucają się na niego. Bohater budzi się w swoim domu – z jakiegoś powodu opiekują się nim Rena i Mion, kontynuując sianie swojego terroru. Mion wyjmuje strzykawkę z narkotykiem, który jakoby ma zmusić Keiichiego do takiego samobójstwa, jakie popełnił Tomitake-san – czyli przez rozdrapanie sobie gardła. Chłopak wyrywa się i w tym momencie robi mu się ciemno przed oczami – gdy odzyskuje przytomność, uświadamia sobie, że w akcie paniki zatłukł kijem baseballowym obie dziewczyny. Pod bramą czekają na niego mieszkańcy wioski i nieznany mężczyzna, którego wcześniej wezwała Rena. Keichii w bezpiecznym miejscu chowa skrzykawkę i dołącza do niej notatkę dla policji, po czym ucieka z domu..

Historia kończy sie telefonem, który odbiera detekyw – ma okazję ostatni raz porozmawiać z przepełnionym histerią chłopcem, który oszalały rozdrapuje sobie gardło w budce telefonicznej. Ostatkiem sił przekazuje, że klątwa Oyashiro-sama jest prawdziwa, niestety nie daje już rady powiedzieć, co widzi tuż przed śmiercią…

 

Podstawowym pytaniem, jakie sobie zadajemy aż do końca gry brzmi „czy za wydarzeniami w wiosce stoją ludzie czy demony”? W toku kolejnych wydarzeń pytanie to zmieni się w „czy dało się zapobiec tym tragediom?”. Wyjaśnienie będziemy poznawać stopniowo, grając w kolejne części cyklu. Każda gra ukazuje nam wioskę i tych samych bohaterów w dokładnie tych samych dniach, ale opowiada historię z różnych perspektyw. Fabuła w „Higurashi” jest zakręcona jak ruski termos, i rozplątanie wszystkich wątków to nie tylko kwestia bezmyślnego podążania za tym, co pokazują nam twórcy, ale też samodzielnego połączenia rozssypanych jak puzzle wątków.

Oprócz gier i anime znajdziemy także mangę, u nas wydawaną przez Waneko (zdaje się, że w tym miesiącu pojawił się ostatni tom). Z ciekawości kupiłam 1 tomik, pokrywający się z pierwszą grą. Czyta sie go świetnie  – jest bardzo wierny grze i fajnie zobaczyć na papierze wszystkie sceny opisane w visual novelce. Mimo to nie polecam mangi na sam początek. To medium rządzi się swoimi prawami i zwyczajnie nie ma miejsca na pokazanie wszystkiego. Skupia się więc tylko na kluczowych zdarzeniach i przypomina trochę czytanie streszczeń grubych lektur – niby poznajemy fabułę, ale kompletnie gubimy przy tym klimat i szczegóły, a jak wiemy, to w nich czasami tkwi diabeł.

Na koniec podrzucam parę linków, pod którymi możecie się poznać z serią. Możecie sie spodziewać, że w przyszłości na moim blogu pojawią się recenzje kolejnych części gry. Niestety, z góry uprzedzam, że nie gwarantuję w tym regularności – wszystko zależy od tego, czy będę miała psychiczny nadmiar na tak ciężką opowieść.

Gra:
Tytuł: Higurashi When They Cry Hou – Ch.1 Onikakushi
Język: angielski/japoński
Źródło: Steam
Cena: 21,99 zł (istnieje możliwość zakupu pakietu wszystkich 8 części za 150,24 zł)

Anime:
Tytuł: When They Cry – Higurashi no Naku Koro Ni
Język: japoński/angielski/polski [napisy]
Źródło: Netflix (niestety na Netflix jest tylko 1 sezon z dwóch – w sieci znajdziecie miejsca ze wszystkimi odcinkami, ale z oczywistych względów będę zachęcać do korzystania z oficjalnych, legalnych źródeł)
Cena: wymaga subskrybcji Netflix, 34 zł za miesiąc

Manga:
Tytuł: Higurashi no Naku Koro Ni Onikakushi-Hen / Gdy zapłaczą cykady – Księga uprowadzenia przez demony
Jezyk: polski
Źródło: Waneko
Cena: 27,99 (cena z okładki)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *