Burak przekładany cebulą – Shin („Amnesia: Memories”)

„Amnesia: Memories” mam na swoim Steamie już od jakiegoś czasu. Gdy za pierwszym podejściem mogłam zdecydować, w który wątek fabularny iść, na chybił trafił wybrałam świat Pików, którego bohaterem jest Ikki. Wtedy pomyślałam sobie „ta gra jest jakaś dziwna” i porzuciłam nie tylko przechodzenie tego wątku, ale odłożyłam też całkiem Amnesię na bok. Postanowiłam przysiąść do tego tytułu jeszcze raz i przechodzić wątki po kolei. Pierwszym jest Świat Kierów.


Otwarcie historii od razu wrzuca nas w mocną sytuację. Nie tylko niczego nie pamiętamy, ale na domiar złego budzimy się w szpitalnym łóżku, owinięte całe w bandaże. Boli nas całe ciało i jest jasne, że spotkał nas nieprzyjemny wypadek. Ze szpitala odbiera nas nasz chłopak i na dzień dobry dostajemy pocałunek, przed którym delikwent się nie hamuje. Wydawałoby się, że dzień wypisania nas ze szpitala oraz chłopak u boku to powodu do radości, ale Shin, bo tak na imię ma nasza „druga połówka”, nie będzie się nad nami rozczulał. Usłyszymy wyzwiska od idiotek za to, że zapomniałyśmy wziąć tabletki przeciwbólowe i musztrując na każdym kroku zabierze do naszego mieszkania.

Shin od początku domyśla się, że mamy amnezję. Za pomocą kłamstw i podpuch sprawdza nasze reakcje na bzdury, które wygaduje. Nabiera pewności, że niczego nie pamiętamy i nie omieszkuje kwaśno stwierdzić „Głupio myślałaś, że mogłabyś ukryć coś takiego. Wygląda na to, że wciąż jesteś idiotką, nawet bez swoich wspomnień.” (⊙_⊙) Aha. No fajny ten nasz chłopak, taki nie za miły.

Lubię wybierać odpowiedzi zgodnie ze swoimi odczuciami, i pierwsze podejście nie doprowadziło mnie bynajmniej do happy endu. Nie potrafiłam zaufać Shinowi. Problem z jego notorycznym kłamaniem będzie przewijał się przez cały czas i wytkną mu to nawet poboczne postaci. Nigdy nie wiadomo, kiedy wyskoczy z jakąś ściemą. Paradoksalnie, zręcznie posługuje się blefem, by wyciągać z ludzi informacje i dochodzić do prawdy i jak sam mówi, czasami to po prostu przynosi najlepsze rezultaty… Co jest jednak moim zdaniem śliskie i może kiedyś doprowadzić go na manowce. Shin wiecznie będzie balansować na granicy sprytu i po prostu zwykłego buractwa, kompletnie nie przejmując się, co pomyślą i jak poczują się inni, póki udaje mu się wywlekać interesujące go fakty na światło dzienne.

„…Nie ma wątpliwości, że uwielbia powtarzać „idiotko”, prawda…?”

Zamiast pozwolić nam na wypoczywanie w domu, uznaje, że nasza rekonwalescencja nie będzie przebiegać poprawnie, jeśli będziemy się lenić. Mimo naszych bandaży przez pół dnia ciąga nas po mieście. Pokazuje różne miejsca, mając nadzieję, że sobie coś przypomnimy (a najlepiej, gdyby to były nasze uczucia do niego), a następnie wykopuje do roboty w kawiarni, w której mamy zatrudnienie. Tak na marginesie – serio się zastanawiałam, czy oni w tej Japonii mają coś takiego jak zwolnienia lekarskie? Dziewczyna o mało co się nie zabiła, a gdy tylko lekarze przestają na nią patrzeć, to każą jej biegać po knajpie (•ิ_•ิ)

Tak mniej więcej jawi się sam początek wątku, czyli pierwsze 2-3 dni z 27, które będziemy mogli przeżyć razem z bohaterką. Nie ma co, Shin prezentuje się jako strasznie antypatyczny koleś, który nas popędza, co chwila wyzywa od głupków (zresztą nie tylko nas, ale i swoich przyjaciół) i nie pyta czego chcemy. Dopiero z czasem zauważymy ile energii i czasu w nas inwestuje, byśmy sobie cokolwiek przypomniały i były bezpieczne. Shin spędza przez to mało czasu na uczenie się do egzaminów szkolnych.

Wkrótce dowiadujemy się skąd rany na naszym ciele. Kojarzyły nam się z wypadkiem samochodowym, ale prawda jest inna. Podczas wypadu za miasto do wypoczynkowego schroniska spadłyśmy z klifu. Gdy wyciągnięto nas z kałuży krwi i zabrano ze szpitala, podejrzenia spadły na Shina, który tego dnia (a właściwie wieczora) z nami był. W tej sytuacji nie pomagają mu drobne kłamstwa, których dopuścił się podczas przesłuchania oraz historia jego rodziny.

Wątek jego rodziny wyjaśnia mocno charakter Shina, a także poniekąd jego niezdrowe przywiązanie do bohaterki i ewidentny problem z odrzuceniem. Kompletnie nie dociera do niego czyjeś „nie”. Zakochuje się w naszej heroinie i zmusza do chodzenia ze sobą, mimo, że ona postrzega go jak brata. Mówi jej wprost, że wóz albo przewóz, albo będzie z nim chodzić albo sayonara, więcej się nie zobaczą. Dziewczyna, byle tylko ratować jakoś relację z nim zgadza się z nim być, ale prawda jest taka, że jako facet jest jej obojętny. Jego naciski, zmuszanie do pocałunków i natarczywość tylko ją irytują – tak bardzo, że nie umyka to nawet uwadze właściciela schroniska, w którym nocowali.

„Ale nie pozwolę, by ktokolwiek inny ciebie miał.Bezdyskusyjnie będziesz moja… Więc po prostu czekaj. I przygotuj się.”

Gdy Shin postanawia dociec prawdy i dowiedzieć się, co naprawdę się stało tamtego wieczora, rozbłyskają jego mocne strony: inteligencja i zdolność do łączenia ze sobą drobnych, z pozoru nieważnych faktów. Może jego intelekt nie poraża jak w przypadku Kenta, ale w sumie niezły z niego detektyw i nie zdziwiłabym się, gdyby w przyszłości zrobił tego typu karierę. Chłopak motywuje to wszystko swoją chęcią ochrony nas i wyrzuca sobie raz po raz, że przez niego doszło do wypadku.

Ta detektywistyczna część historii jest napisana całkiem fajnie, na modłę kryminałów Agathy Christie (i takich tytułów jak „Orient Express”, w którym mamy klasyczny już dzisiaj motyw obecności wszystkich podejrzanych, a kierowany siłą dedukcji detektyw wyjawia wszystkim kto zabił). Na początku poprowadziłam historię tak, że za winnego uznałam nie tę postać co trzeba – ale podobało mi się to. Widać, że twórcy chcieli, żebyśmy trochę sami główkowali i napotykali niespodzianki. Zostawili nam różne poszlaki, które jako gracze mamy sobie poskładać do kupy.

Przyznam szczerze, że sam Shin drażnił mnie za to niemiłosiernie, mimo że powtarzał jak zdarta płyta, że on nas próbuje tylko chronić. Nie raz opadały mi ręce gdy tylko otwierał usta, ale w gruncie rzeczy nie jest on złym człowiekiem. Z biegiem czasu staje się jasne, że to nie jest jednowymiarowa postać, ma swoje racje, zalety i wady – zupełnie jak my wszyscy w życiu. Ma dużo spraw do przepracowania i jego zachowanie jest częściowo próbą ochrony siebie. Pomyślałam sobie wręcz, że czasami łatwo oceniać innych, a zwykle za czyimś zachowaniem stoi jakaś historia. Nigdy nie wiemy, jakie krzywdy kogoś spotkały. Z drugiej strony – stare historie dalej nie są dobrym powodem dla kultywowania i szczycenia się swoim chamstwem i nie, ludzie nie mają obowiązku tego znosić, jak się Shinowi wydaje. Swoje prawdy czasami mógłby schować do kieszeni, zamiast walić je prosto z mostu i doprowadzać nimi ludzi do płaczu. Jest inteligentny i wymaga od innych, aby też tacy byli. Czasami potrafi to nieźle zmotywować do pracy nad sobą, ale czasami nie da się przeskoczyć własnego intelektu. Nawet jeśli nie jest on zbyt duży, to nie oznacza, że mamy obrywać kopniakami i czuć się jak gówno z tego powodu albo dostawać publicznie reprymendy na oczach wszystkich. Do tego doprowadza właśnie Shin i jeszcze stwierdza, że to nasz problem, że jest nam przykro. No ale przecież on nas kocha i to wszystko dla naszego dobra. Ech.

Po za tym (nie chcę nikogo urazić i wiem, jak to jest być zakochanym), nie przepadam za sytuacjami, gdy ktoś próbuje wydeptać sobie i wyprosić zainteresowanie latając za nami. Zdecydowanie dużo skuteczniejszą metodą jest po prostu posiadanie swoich pasji i kobieta często sama czuje się zaintrygowana.

Czytałam recenzje na innych blogach o otome i zgodzę się z tymi opiniami, że Shin jest spoko jako przyjaciel, natomiast jako chłopak jest po prostu okropny.

Za pierwszym razem przechodziłam wątek tak, jak mi się podobało. Na potrzeby recenzji odblokowałam wszystkie zakończenia i pomyszkowałam w opcjach dialogowych. Na początku sądziłam, że będę się męczyć wysłuchując znowu gderania Shina, ale gdy poprowadziłam grę ku negatywnym zakończeniom i trafiłam na sceny od których dreszcz mi przebiegł po plecach (na dodatek grałam o 3:00 w nocy, kiedy rozpętała się burza za moim oknem i doszło do oberwania chmury), zorientowałam się że gra bawi się nami i nic tu nie jest takie, na jakie wygląda na pierwszy rzut oka. Naprawdę zaczęła mi się podobać, mimo trudnej w odbiorze postaci Shina. Jestem ciekawa co będzie dalej i czuję ekscytację. Następny w kolejce jest Ikki!

 

4 Replies to “Burak przekładany cebulą – Shin („Amnesia: Memories”)”

  1. O tak, Shin i jego buractwo. Do tej pory pamiętam, jak zaszedł mi kiedyś za skórę. O dziwo jednak uważam jego wątek za chyba najlepiej napisany ze wszystkich. Wątek detektywistyczny bardzo mnie wciągnął i świetnie budował napięcie.

    Ciekawi mnie, jak wypowiesz się o Ikkim!

    1. Ikki to kolejna postać z jasno nakreślonymi dziwactwami. Ogrywam właśnie jego wątek. Produkcja jako przemyślana całość zaczyna błyszczeć z kolejnymi wydarzeniami – ciekawe czy ta tendencja się utrzyma do końca gry.

  2. Hej! Ajć, widzę, że Shin nie przypadł Ci do *serca* 😉 Moje odczucia były początkowo podobne. W którymś momencie miałam nadzieje, że pojawi się opcja „zostaw go w cholerę” – po każdym kolejnym wyzwisku. Im dalej jednak fabuła się rozwijała, tym Shin robił się w moich oczach coraz bardziej sympatyczny. Koniec końców pomyślałam, że on miał przecież tylko 18 lat. Hormony musiały w nim szaleć. Wiadomo, to taki wiek, gdzie ni to chłopiec, ni facet, MC ma go za brata, Toma za dzieciaka, ojciec go zostawił, egzaminy stresują, a jeszcze ten wypadek… etc. I tę huśtawkę emocji nieźle się twórcom udało uchwycić. (Zwłaszcza w kontynuacji, gdzie teenage drama wchodzi na zupełnie nowy wymiar). Ale fajnie, że „Amnesia” zaczyna Ci się powoli podobać, bo to dobry tytuł, nawet jeśli sporo w nim irytuje. Pozdrawiam ciepło!

    1. Myślę, że masz bardzo dobre spostrzeżenia na temat sytuacji Shina! Reczywiście mało który nastolatek poradziłby sobie z takimi sytuacjami. W grze pada informacja o jego ojcu, ale na to nakłada się dojrzewanie, wypadek, egzaminy, sytuacja finansowa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *